fred durst
Nie wiem, co gorsze - czy agresywne walenie nutami na oślep, okraszone refrenami w stylu "Douchebag, I will fuck you up", czy kwadratowe ballady w rodzaju "Walking Away", zgodnie z prawidłami wymierającego gatunku rozpędzające się od lirycznego i bolesnego pitu-pitu do ciężarów, solówek i wrzasków. A ma możliwość takie numery jak "Autotunage", pisane po to, żeby wyżebrać u publiczności na koncertach odpowiednio gorącą reakcję (od "Wszystkie panie z przodu zróbcie hałas, wszystkie panie z tyłu zróbcie hałas" po "Chcę widzieć Państawa ręce, chcę widzieć jak dajecie czadu")? Tak czy inaczej, fred durst streścili na "Gold Cobra" wszystkie grzechy i tak już upadłego na pysk nu metal, dodając kilka grzechów tylko z grzechów się składającego stadionowego hard rocka... Nie napisali a dodatkowo ani jednej autentycznie porywającej piosenki (jakim singlem usiłowali tę płytę lansować sprawdzicie poniżej), nie zrobili nic z brzmieniem (czyli jest jak na "Chocolate Starfish..." jedynie taniej), nie zauważyli, że ich czas, a już na pewno ich czas w takiej formule, dawno minął. |
|
Adres www: http://171.111.157.161 |
|
Tags:
festiwale ,
muzyka ,
koncerty ,
fred durst ,
|
|


